środa, 2 lipca 2014

Ważniejsze.

Altanka na działce została obdarta z tynku i farby. Gruz, przygotowany do ostatniej drogi, spoczywa na taczkach. Pada solidny deszcz, nowiuśki gips zasysa, basen w taczkach wypycha na chodnik kolejne strupy. Pierdolnik artystyczny, a dopiero co posprzątałam na błysk.
Autor chaosu porzucił robotę (i rodzinę) i udał się na kilka dni w góry.
- Paweł ma wolne? Bo może skosiłby mi trawnik, strasznie już zarosło.
- A tak, wolne, ale wyjechał. Będzie w sobotę.
- ????!!!!!
- No co? Przecież nie można wiecznie tyrać. Tylko praca, w pracy praca, na działce praca, u ciebie praca, w domu wieczna robota. Ma rację, trzeba korzystać, póki się da, póki zdrowie pozwala.  Pierdolnik nie ucieknie, niech sobie grzebie i pięć lat.
- ?????!!!!!!

Po wygłoszeniu tego tekstu uświadomiłam sobie, że wyzdrowiałam. Znów wiem, co jest ważne.

Czasem sztorm przynosi piekło, ale...

Szczęśliwy powrót

Sztorm nam przyniósł piekło, ale dziś
   Znowu pijesz zdrowie Matki Ziemi!

  Hurray! Piękny jest ten świat!
       Możesz grac na banjo, tu-raj-lu
       Żywy wszak wróciłeś - jesteś chwat!
       Możesz grać, grać znów na swoim banjo