środa, 10 września 2008

Obciachowy dzwonek

Bank o wczesnym poranku.

Marmury lśniące w świetle dyskretnie ulokowanych lamp, wytworne skórzane kanapy, pozwalajace na komfortowe oczekiwanie na swoją kolej, przestrzeń godna nawy kościelnej i takaż atmosfera, elegancko umundurowani pracownicy, stojący na straży wyraźnie wyczuwalnych Wielkich Pieniędzy, półgłosem konferujący z nielicznymi klientami, cichy szum przeliczanej gotówki.

W ten kunsztownie i kosztownie zbudowany nastrój bezpiecznego bogactwa wdarł się absurdalnie głośny dźwięk telefonu komórkowego:

Uwaga, tylko dla ludzi o mocnych nerwach!

Wytworna Pani Z Banku, właścicielka telefonu, przeprosiła klienta, godnym tonem przeprowadziła krótką rozmowę i próbowała wrócić do tematu. Nie udało się. Klient płakał ze śmiechu i żadna, choćby Najważniejsza na Świecie Sprawa nie była w stanie zmusić go do wykazania się taktem, dobrym wychowaniem, oraz, co gorsza, wymaganym profesjonalizmem.

Czy mnie się muszą przydarzać takie rzeczy w naprawdę Ważnych momentach?

 

 

 

6 komentarzy:

  1. A to pamiętasz ? http://www.wrzuta.pl/audio/4BPJobj6Nk/iwan_delfin_-_jej_czarne_oczy

    OdpowiedzUsuń
  2. No ba, nie sposób zapomnieć...

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacja! Precz z bontoniarstwem. Szydło zawsze wyjdzie z worka, a słoma z butów. A mnie prezydenta aresztowali.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobno zatrudniał kolesi i rodzinę na kierowniczych stanowiskach, pod warunkiem, że będą się z nim dzielić pensją i donosić, czyli być lojalnym.

    OdpowiedzUsuń
  5. Standard, znaczy. Popatrz, tylko jeden prezydent oryginalnie poszedł siedzieć za du.py, reszta patrzy, żeby żłób był pełen. Swoją drogą, ciekawe, komu podpadł, przecież podobne praktyki są na porządku dziennym, a nie sadzają.

    OdpowiedzUsuń